Czas na zimowe kiszenie nadszedł. Ogórki są piękne i jędrne. To standardowa wersja jedynie z dodatkiem liści dębu, ale warta spróbowania. Ogórki wychodzą jak z dębowej beczki, chociaż jej nigdy nie oglądały. A o tym, że kisić warto nie tylko dla smaku więcej w artykule o kiszonkach.
Ja zrobiłam te ogórki w specjalnym dużym kamionkowym naczyniu do kiszenia. To taka mała beczka z tzw. kołnierzem. Wlewa się do niego wodę, aby zablokować dostęp powietrza do kiszonki oraz umożliwić swobodne uciekanie gazów z drugiej. Zwykle jednak robię to samo w słoikach. Pomysł z liśćmi dębu z książki Kasi Marciniak W słoiku, przetwory przez cały rok.
Ogórki kiszone dębowe
- 3 kg niewielkich ogórków do kiszenia
- 1 główka czosnku
- korzeń chrzanu długości dłoni
- pęczek kopru z baldachimami kwiatowymi
- kilka liści dębu
- kilka liściu winogron lub porzeczki albo wiśni
- sól niejodowana
- Ogórki moczymy w wodzie, aby oczyścić je z ziemi. Wyjmujemy z wody i kolejny raz moczymy (nie wylewamy z miski razem z wodą, bo wtedy cały piasek, który zdążył osiąść na dnie, znowu się znajdzie na ogórkach) . Wyjmujemy z wody.
- Liście dębu i innych roślin myjemy.
- Ząbki czosnku obieramy. Z chrzanu usuwamy skórę i kroimy na kilka słupków.
- Przygotowujemy solankę. Gotujemy wodę. Na 1 litr wody dodajemy lekko czubatą łyżkę soli. Solanki trzeba przygotować tyle, aby były zakryte wszystkie ogórki.
- Ogórki ciasno układamy w słoikach. W każdym słoiku powinien znaleźć się liść dębu oraz liść winorośli/porzeczki/wiśni, ząbki czosnku, kawałek chrzanu i koper.
- Zalewamy gorącą solanką. Jeśli solanka nam ostygła to też może być. Tak naprawdę nie ma różnicy.
- Solanka powinna całkowicie zakrywać ogórki.
Są różne szkoły kiszenia. Jedni zakręcają ciasno słoiki i już się nimi nie przejmują.
Jeśli kiszę w kamionce to zalewam kołnierz wodą i przez kolejne kilka dni słucham przyjemnego dźwięku bąbelkowania. Gazy powstające podczas kiszenia wypychają wodę, wydostając się na zewnątrz.
Jeśli kiszę ogórki w słoikach, przez pierwsze 2 dni intensywnego fermentowania zostawiam je niedokręcone albo w ogóle ich niczym nie zakrywam. Mam wtedy pewność, że nic mi nie wykipi ze słoja. Po 2 dniach widać, w którym słoiku ogórki wypłynęły i trzeba je wcisnąć z powrotem. Wtedy zakręcam.
Przechowywać najlepiej w chłodnym miejscu. Jeśli jednak nie macie piwniczki, a w mieszkaniu jest super gorąco, lepiej schować do lodówki i wyjąć do dalszego kiszenia kiedy się ochłodzi. Zresztą w lodówce też będzie wszystko fermentować, tyle że wolniej.